Uciekaj od ludzi, wycisz się wewnętrznie…

Dlaczego Ojcowie Pustyni mogą być dla nas przykładem uporządkowanego stylu życia? Z Szymonem Hiżyckim OSB rozmawia Jacek Zelek.

Dzisiejsze media prześcigają się w udzielaniu odpowiedzi na pytanie: JAK ŻYĆ? Ilu autorów, tyle odpowiedzi. Ja chciałbym sięgnąć nieco głębiej i daleko w przeszłość, bo do czasów Ojców Pustyni (IV–V w.), którzy kształtowali zręby duchowości chrześcijańskiej. Po lekturze setek apoftegmatów i przewertowaniu podobnej ilości stron z nauczaniem Ojców, muszę przyznać, że w kwestii ascezy i praktyki modlitwy mówili oni, JAK JEST i jak powinno być. Niewątpliwym potwierdzeniem prawdziwości ich słów jest dogłębna praktyka życia. Wszelkie wnioski, z którymi możemy się zapoznać podczas lektury Filokalii czy Apoftegmatów, wywodzą się z doświadczenia wieloletnich zmagań i osobistych dramatów poszczególnych Ojców Pustyni.

Aby jeszcze lepiej zrozumieć fenomen Ojców Pustyni, postanowiłem porozmawiać o tym z ojcem opatem Szymonem Hiżyckim OSB, który specjalizuje się w tej tematyce.

Jacek Zelek: Czytając apoftegmaty, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Ojcowie Pustyni byli dalecy od ciężkiej i wielowarstwowej teologii, do której bez słownika dogmatycznego raczej zwykły śmiertelnik nie powinien podchodzić. Teologia pustyni jest prosta i zrozumiała. Zastanawia mnie jedno: wtedy było to możliwe, czemu dzisiaj nie sięgamy do nauczania Ojców Pustyni? Dlaczego we współczesnej „teologii ambony” brakuje tej prostoty?

Szymon Hiżycki OSB: Myślę, że ten pogląd o prostocie teologii pustyni, należy zniuansować. Pierwsi mnisi byli zaangażowani w spory dogmatyczne epoki, pisali o nich z zacięciem, poszczególne grupy braci próbowały wywierać nacisk na hierarchię, aby opowiedziała się za konkretną opcją dogmatyczną. Natomiast kwestia nieobecności Ojców Pustyni we współczesnym kaznodziejstwie (choć można też spotkać homilie, które do nich się odwołują) wynika moim zdaniem z nieznajomości ich nauczania.

Może jednym z powodów tych komplikacji językowych jest brak przełożenia słów na praktykę życiową. Ojcowie Pustyni wyraźnie o tym mówili, a wręcz otwarcie krytykowali pustosłowie wielu chrześcijan, który mówią i mówią, ale brak im tego, co zasadnicze: praktyki.

Myślę, że jest w tym ziarno prawdy.

Jednak czasami pewien komentarz wyjaśniający, do pewnych apoftegmatów, jest konieczny. Prostota języka nie oznacza banalności.

Tak. Wyjaśnienia potrzeba przede wszystkim wtedy, gdy chodzi o kontekst codziennego życia, elementy stroju, niezrozumiałe pojęcia; komentarza wymagają postacie, które pojawiają się w apoftegmatach, i toczone przez nich spory. Apoftegmaty są jak jeden element układanki, który potrzebuje oglądu całości: musimy zobaczyć cały świat, w którym powstały, aby móc je zrozumieć.

Można się chyba pokusić o stwierdzenie, że Ojcowie Pustyni mówili o prawdach uniwersalnych, w czym wspólnym mianownikiem była miłość.

Miłość i bojaźń Boża, ponieważ te dwa tematy powracają regularnie. Z drugiej strony prawdy ogólne Ojcowie pokazują nam za pomocą konkretnego wydarzenia, gestu, krótkiej sentencji. Zawsze mnie głęboko porusza ta wyjątkowa umiejętność wypowiadania tego, co ponadczasowe przez zwykłość życia.

Do miłości miała prowadzić pokora, wyciszenie i umiarkowanie… Mam nadzieję, że niczego nie zapomniałem.

To nie takie proste: one miłość utwierdzają, prowadzą do głębszej miłości, ale jeśli ktoś nie ma w sobie miłości na samym początku, czyli zanim zacznie być pokorny i wyciszony, to nie wyruszy w drogę.

Z uśmiechem na twarzy czytałem o spektakularnych wyczynach niektórych Ojców. Jak dzisiaj rozumieć praktyki ascetyczne, które wtedy były z taką lubością praktykowane aż do granic wytrzymałości?

To jest właśnie jeden z tych punktów w apoftegmatach, który wymaga komentarza. Ojcowie uważali, że człowiek potrzebuje równowagi i aby ją osiągnąć, należy zachować równowagę elementów, z których jest on złożony. Chodzi o mieszaninę wody, ziemi, powietrza i ognia. Stąd biorą się drastyczne nieraz posty, powstrzymywanie się od snu, spanie na ziemi. Wyrzeczenie podjęte w tak radykalny sposób prowadzi ostatecznie do równowagi i wewnętrznego pokoju. Musi mu oczywiście towarzyszyć modlitwa i czynna miłość, ponieważ człowiek jest istotą nie tylko cielesną, ale też duchową, zatem tego duchowego elementu nie może w ascezie zabraknąć. Trochę to dla nas trudne do zrozumienia, ale pamiętajmy, że ówczesna wiedza biologiczna była zupełnie inna niż nasza.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Październik 2018
    N P W Ś C P S
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    Pobieranie...