Kiedy ktoś krzyczy na całe gardło, nie kojarzy nam się to z mądrością, dojrzałością, opanowaniem. Głośne nazywanie zła, krytyka pozornego dobra, wskazywanie palcem – nie chcielibyśmy się znaleźć w sytuacji, kiedy byłoby to skierowane pod naszym adresem. Jednak może tak trzeba, może to jedyna droga, by wybić nas z letargu, ze spokoju ducha maskującego upadek?
Kiedy ktoś krzyczy na całe gardło, dużo zrobimy, aby go uciszyć. Głosy wszak słyszymy zewsząd, a zagłuszacze mamy pod ręką. Może być takim zagłuszaczem smartfon, ale też nasza praca czy relacja z jakimś człowiekiem czy środowiskiem, która zabija w nas wrażliwość na Głos. Może więc tak trzeba, może ten krzyk to jedyny sposób, by wskazać nam szansę ocalenia?
Ja pokażę. Ale co? Wielkie dzieła to raczej nie wynik ludzkiego wysiłku, ale Bożej laski.
Bóg okazuje cierpliwość, nie jest pamiętliwy ani mściwy i nie męczy się przebaczeniem.
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.